Dzień VII – Stara cesta

Po opuszczeniu uroczego hotelu i dopłaceniu 2 euro za nieużywaną pościel, udaliśmy się do cykloservisu. I po raz kolejny przekonaliśmy się, jak mili i pomocni są Słowacy. Wstąpiliśmy do komisu rowerowego, żeby zapytać, gdzie jest najbliższy serwis. Pan z komisu nie dość, że powiedział, że 5 min stąd, to jeszcze zadzwonił do właściciela serwisu i uprzedził go, że się zjawią 2 Poliaki, jeden rower Schwinn, a drugi Giant 😀 Na naprawę łożysk wydałam 12 euro, nie wiem, czy to dużo, czy mało, ale było konieczne. Poczekaliśmy jakieś pół godzinki w takim oto ładnym miejscu (gdzie znajdował się serwis i sklep):

SAM_0175

W sumie to tylko zdjęcie ściany. Ale całkiem ładne jak na podwórko, prawda?

A tak oto suszyliśmy pranie

A tak oto suszyliśmy pranie

Później czekałam chwilę na Patryka, który poszedł do Čiňskiego Obchodu kupić sobie dresy. Bo przecież 1 spodnie i 1 kalesony wystarczą na 2 tygodnie – pomyślał Patryk, pakując sakwy 😀

Starówka

Starówka

SAM_0199 SAM_0205 Z miasta wyjechaliśmy, dość późno, w kierunku Zvolenia. Po drodze obejrzelismy drewniany kościół w Hronseku – jeden z pięciu zachowanych kościołów artykularnych na Słowacji, od 2008 roku znajdujący się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. SAM_0215 Wjeżdżając do Zvolenia zatrzymaliśmy się na chwilę przed galerią handlową, aby skorzystać z super promocji na lody gałkowe: 25 centów za gałkę! Pod galerią zaczepiła nas bardzo miła para, pytając czy nie potrzebujemy pomocy. Powiedzieli nam, że należą do społeczności warmshowers i oferują darmowe noclegi dla rowerzystów – w Bańskiej Bystrzycy! Że też nie wiedzieliśmy o tym wcześniej 😦 Wytłumaczyli nam, jak wyjechać z miasta w stronę Budčy unikajać autostrady(starą drogą, wydawało się to łatwe). W Zvoleniu posiedzieliśmy chwilę na głównym placu, zwiedziliśmy też zamek, górujący nad miastem.

SAM_0227

Bo ja tańczyć chcę!

SAM_0231

Zvoleń

SAM_0235 A oto piękny zamek:

Zamok

Zamok

Zamok

Zamok

Patrok

Patrok

Zamok

Zamok

Ok. 17 zaczęliśmy szukać starej drogi wiodącej w stronę Budčy. Jest! Jechaliśmy sobie nad rzeczką, ciesząc się, że niebawem wyjedziemy z miasta. Gdy skończył się asfalt zaczęliśmy się zastanawiać, czy ta droga na pewno jest dobra. Gdy się skończyła i zmieniła w górski szlak – całkiem zwątpiliśmy. Poszliśmy zapytać w jednym z okolicznych domków; z panem było się ciężko dogadać, ale dowiedzieliśmy się przynajmniej, że nie – nie wyjedziemy tędy. Była już 18, a trzeba było wrócić do miasta i szukać innej drogi. Damn it! W mieście zdecydowaliśmy się zapytać ludzi, żeby przyśpieszyć nasz wyjazd (oczywiście już robiło się ciemno). Tym razem się udało! Do Budčy nie dojechaliśmy, rozbiliśmy się przy samej drodze pod miastem. Breja tego dnia składała się z cebuli, czosnku, papryki, pomidorów i płatków ryżowych. Całkiem dobre! Nasz piękny, urokliwy nocleg:

Super miejscówka

Super miejscówka

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s