słowacja

I gdzie te Zamki??

Spakowaliśmy się szybko i bezszelestnie, żeby nie budzić śpiących myszy (wkońcu to my byliśmy gośćmi na ich terytorium). Wyruszyliśmy w kierunku Šuran, gdzie później skręciliśmy  na Nové Zámky. Im dalej jechaliśmy na południe tym mniej drzew owocowych rosło  przy drodze. A tu niespodzianka.  Zaraz za Šuranami napotkaliśmy na  alejkę gruszek!

SAM_0334

Gruszkiii, pełno gruszek!!                                                           

Taaak, też sobie o tym pomyśleliśmy: Gruszki na ciepło z ryżem i cynamonem! Pycha! (więcej…)

Dzień IX – Góry za nami!

26/09/2014

Wstaliśmy nawet wcześnie jak na nas i opuściliśmy nasz KEMP. Całe szczęście, przejechaliśmy już większość gór i mogliśmy sobie na luzie pedałować, bez pchania roweru pod górę (w moim przypadku) czy zarzynania kolan (to u Patryka).

Przez większość trasy jechaliśmy wzdłuż rzeki Hron. W wiosce Hronský Beňadik mijaliśmy całkiem fajny klasztor:

Klajsztor

Klajsztor

(więcej…)

Dzień VIII – Banská Štiavnica

Takie tam, z wieżą

Takie tam, z wieżą

Zaintrygowani „żółtym napisem Bańska Stawnica” na mapie (miasto jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO), postanowiliśmy obrać je za dzisiejszy cel naszej podróży. Wstaliśmy szybko, jako że nasz nocleg nie był zbyt urokliwy (zdjęcie w poprzednim poście); udaliśmy się do jakże zacnego przybytku – McDonald’s!

Ja zamówiłam coś ciepłego, a Patryk konsumował własnoręcznie przygotowywane kanapki, gardząc fast-foodem. Korzystając z dobrodziejstw cywilizacji, podsuszyliśmy pranie przy pomocy suszarki do rąk.

Budząc ciekawość mijających nas, jeszcze na wpół-śpiących ludzi, zrobiliśmy szybką rozgrzewkę i ruszyliśmy w dalszą drogę.

(więcej…)

Dzień VII – Stara cesta

Po opuszczeniu uroczego hotelu i dopłaceniu 2 euro za nieużywaną pościel, udaliśmy się do cykloservisu. I po raz kolejny przekonaliśmy się, jak mili i pomocni są Słowacy. Wstąpiliśmy do komisu rowerowego, żeby zapytać, gdzie jest najbliższy serwis. Pan z komisu nie dość, że powiedział, że 5 min stąd, to jeszcze zadzwonił do właściciela serwisu i uprzedził go, że się zjawią 2 Poliaki, jeden rower Schwinn, a drugi Giant 😀 Na naprawę łożysk wydałam 12 euro, nie wiem, czy to dużo, czy mało, ale było konieczne. Poczekaliśmy jakieś pół godzinki w takim oto ładnym miejscu (gdzie znajdował się serwis i sklep):

SAM_0175

W sumie to tylko zdjęcie ściany. Ale całkiem ładne jak na podwórko, prawda?

(więcej…)

Dzień VI – Downhill

Przepraszamy za dłuuuuuuuuuuugą przerwę w dodawaniu wpisów!

Ostatnio mamy baaaaaaaaardzo dużo na głowie 😦

Obiecujemy się poprawić !

A tymczasem Dzień VI. Zapraszamy!

23.09.2014

Rano zebraliśmy się najszybciej na całej wyprawie. O 8 udało się nam wyjechać w kierunku Donovaly!

Nadal musieliśmy męczyć się główną drogą, aczkolwiek ja i tak szłam, bo większość była pod górę. Słowacja nie pozwalała nam zbytnio wyschnąć; na dodatek poszły mi łożyska. Wstąpiliśmy więc do wypożyczalni rowerów w nadziei, że jest tam również serwis. Nie było. Dowiedzieliśmy się, że najbliższy jest w Bańskiej Bystrzycy…

No cóż, trzeba więc jechać dalej!

W Donovaly pierwszy raz poczuliśmy nadciągającą w góry zimę. Trochę nas zmroziło. Patryk zaczął analizować mapy cyklotras, aby znaleźć najlepszą drogę.

Padło na o 10 km dłuższą (36 km), ale za to obfitującą w atrakcje cyklotrasę.

Rozpoczynała się podjazdem boczną asfaltówką ponad Donovaly. Tam zobaczyliśmy (tak wtedy myśleliśmy) jesienne krokusy!

Pseudo-krokus

(więcej…)

Czy wiecie, że Słowacja…

jest BARDZO pro-rowerowa?

W Liptovskiej Osadzie, w jednym z miejsc oferujących noclegi, natknęliśmy się na logo

vitajtecyklisti

Domyśliliśny się, że jest to jakaś inicjatywa pro-rowerowa,i że rowerzyści są w tym miejscu mile widziani. Postanowiliśmy jednak przyjrzeć się jej bliżej.

(więcej…)

Surprise surprise! Słowacja jest górzysta!

Dzień II – 19.09.2014

Ech, jak ciężko wstać, kiedy na zewnątrz jeszcze szaro (myśleliśmy codziennie)…

Wstaliśmy oczywiście później, niż by należało. Potem szybki „prysznic”, wycieranie namiotu (tak, gdy śpi się nad wodą, namiot jest cały mokry!), pakowanie i wyjazd w trasę.

„Po 300 metrach skręć w prawo” do wiaty, na śniadanie 🙂

SAM_0042 SAM_0043

 

(więcej…)